Kiczka | Gry i zabawy ruchowe

„Nie uczynił swej powinności chrześcijanin, jeśli…we wtorek (Wielkanocny) kiszką w łeb, aż oko weźmie nie weźmie.”

 

Kiczka znana była na terenach Polski już w czasach Mikołaja Reja (1505-1569). Powyższy cytat należy właśnie do niego.

 

To właśnie ta gra wzbudziła moją największą ciekawość. Skorzystałam z książki „Zabawy i gry ruchowe dzieci i młodzieży”  (Prof. Dr. Eugeniusz Piasecki).

 

Kiczka przedstawiona jest w kilku wersjach. Znana także pod wieloma innymi nazwami. Nazwy były różne…w różnych regionach Polski.

I tak…

 

KICZKA, KOT, PLISZKA były znane w „środkowej Galicyi” (w Polsce były to tereny w większości obejmujące województwo małopolskie, podkarpackie oraz południowo-wschodnia część województwa śląskiego

 

Nazwa CYRKA królowała w Krakowskiem, zaś PCHŁA to inaczej Kiczka na Kaszubach.

Na Mazowszu dzieciaki grały w CZYŻ, KLIPĘ lub KRYPĘ, no a w Wielkopolsce ta gra była znana pod nazwą SZTEKIEL.

 

Tak jak wcześniej wspomniałam, autor opisuje kilka rodzajów tej gry. Występuję odmiana „z metami” i „bez met”, „z matkami” oraz „rzymska”.

 

Na czym polegały? Czym się różniły od siebie?

 

KICZKA Z METAMI

To właśnie ona była najbardziej rozpowszechniona na terenach Galicji Środkowej.

 

Co było potrzebne do gry w Kiczkę?

– kiczka

– palant

– dołek („wygrana” – zobacz o co chodzi poniżej)

– teren „przegrana”

– oznaczone odległości od wygranej (zobacz poniżej)

 

Jeden z chłopców (tak, tak…w Kiczkę grali przede wszystkim chłopcy), który został wylosowany poprzez wyliczankę (w tamtych czasach powiedziano by, że został wybrany poprzez „mętowanie”) stawał przy dołku, który wcześniej został wykopany w ziemi. Dołek powinien być podłużny.

W poprzek tego dołka uczestnik kładzie kiczkę.

 

A co to w ogóle jest ta kiczka?

Jest to po prostu patyk, który wg książki ma długość 20 cm, zaś jego średnica wynosi 2cm.

 

Ten wykopany dołek ma nazwę „wygrana” (niekiedy mówiono też „dom” lub „królestwo”).

 

Pozostali uczestnicy stoją na polu gry, który nazywa się „przegrana”.

Powinni oni stać w różnych odległościach od dołka, ale w prostej linii – 10, 15, 20, 25, 30, 35, 40, 45, 50 kroków. Te odległości są oznaczone np. kamieniami (ale w dzisiejszych czasach myślę, że możemy pomóc sobie np. specjalnymi znacznikami, „grzybkami”, pachołkami, szarfami, itd…).

 

Uczestnik, który stoi z kiczką na „wygranej” zagrywa, czyli podkłada kij do palanta pod kiczkę i „wyrzuca” ją (czyli wg mnie po prostu podbija) w stronę pozostałych uczestników.

 

Kto złapie kiczkę w powietrzu idzie od razu na „wygraną”.

 

Jeśli nikt nie złapie kiczki, wówczas osoba, która podbijała kiczkę kładzie palant w poprzek dołka.

Jedna osoba z „przegranej” „puszcza kiczkę”, czyli rzuca/toczy po ziemi w stronę palanta.

 

Gdy rzucająca osoba trafi (prawdopodobnie chodzi o trafienie w palanta – patrz „Kiczka bez met”), wówczas podbijający jest „skuty” i musi ustąpić swojego miejsca osobie, która „puszczała kiczkę”.

 

Gdy rzucająca osoba nie trafi, wtedy podbijający rozpoczyna grę.

 

Kiczka spoczywa w dołku, a jeden jej koniec musi wystawać z dołka w stronę pozostałych uczestników.

Następnie trzeba uderzyć w nią (w ten koniec, który wystaje z dołka) i w locie podbić kiczkę palantem.

 

Gdy ktoś złapie kiczkę w locie zdobywa 100 punktów – „łapie kampę” – i w nagrodę staje się podbijającym.

 

Gdy kiczka upadnie na ziemię i nikomu nie uda jej się chwycić w czasie jej lotu, wówczas podbijający liczy sobie punkty poprzez miejsce, w którym kiczka upadła – tutaj chodzi o te kroki od dołka, które były mierzone na początku gry.

 

Podbijający jest również „skuty”, jeśli nie uda mu się trzy razy z rzędu podbić kiczki, albo jeśli podbije ją, ale bardzo blisko (tzw. meta 1 – czyli 10 kroków od dołka).

 

Gra toczy się do momentu, w którym ktoś uzyska wcześniej umówioną liczbę – 1000, 2000, 3000, 4000…itd.

 

KICZKA BEZ MET

Gra ta jest niemal identyczna jak powyższa „Kiczka z metami” jednak różnica polega głównie na tym, że jeśli „puszczona kiczka” nie trafi w palanta, to podbija się ją z tego miejsca, w którym się zatrzymała.

 

Kiczka musiała być więc zaostrzona z dwóch stron (bo w miejscu gdzie się zatrzymała nie było już dołka).

 

Jeśli podbitą kiczkę nikomu nie uda się złapać, wówczas podbijający mierzy odległość od dołka do kiczki palantem i w ten sposób liczy sobie punkty.

 

W „Kiczce z metami” jest sporo zabawy z liczeniem, a w „Kiczce bez met” jest więcej ruchu, ponieważ można podbijać w różnych kierunkach. Tak więc zawodnicy muszą sporo więcej biegać, aby złapać kiczkę.

 

 

KICZKA Z MATKAMI

W tej grze jest taka różnica z poprzednimi, że gra jest drużynowa. Każda drużyna ma swoją „Matkę”, podobnie jak np. w słynnych „Dwóch ogniach”. Czyli każda drużyna ma takiego swojego kapitana.

 

Jedna drużyna staje na pozycji „wygranej”, druga na „przegranej”.

Zawodnicy, którzy stoją na „wygranej” po kolei (każdy po 3 razy) zagrywają – autor poleca, aby najpierw zaczęli najsłabsi.

 

Zmiana miejsc (met) następuje w dwóch przypadkach:

a) Jeśli ktoś z drużyny przeciwnej złapie kiczkę

b) Po „skuciu” wszystkich podbijających osób – poprzez nie podbicie kiczki 3 razy z rzędu oraz poprzez trafienie kiczką w palanat przez przeciwną drużynę.

 

Punkty liczy się całym drużynom.

 

KICZKA RZYMSKA

W tej odmianie kiczka ma kwadratowy przekrój, jej końce są stożkowate,  zaś na jej ściankach bocznych są umieszczone cyfry rzymskie – I, III, V, X.

 

Tutaj jest taka modyfikacja, że jeżeli zawodnik z pozycji „przegranej” nie trafi kiczką w palanta („puszczoną kiczką”), to podbijający zdobywa tyle dodatkowych podbić, ile wskazuje cyfra na kiczce. Bierze się pod uwagę cyfrę, która jest na górze kiczki.

 

Kolejne podbicia uczestnik wykonuje z miejsca, gdzie kiczka spadła.

Po wykonaniu wszystkich podbić, trzeba zmierzyć odległość od dołka do ostatniego położenia kiczki.

 

Jak można się łatwo domyślić, w tym przypadku nie chwyta się tej podbitej kiczki.

 

 


Na YouTube znalazłam filmiki dotyczące gry w kiczkę.

Warto je zobaczyć i przekonać się jak to wygląda.

 

Na tych filmach widać, że wykorzystano kredę i zaznaczoną nią odległości.

 

 

 

 

——————————–

Ciekawa jestem jak wyszła by taka gra w warunkach szkolnych.

Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją zrobić na lekcji – albo chociaż przybliżoną wersję np. z jakimiś zastępczymi przyborami…

 

A może Tobie udało już się ją zrobić na swojej lekcji?

Koniecznie podziel się jak to wszystko wyszło i czy zrobione były jakieś modyfikacje.

 

 

 

 

 


źródło: „Zabawy i gry ruchowe dzieci i młodzieży”  (Prof. Dr. Eugeniusz Piasecki); https://www.youtube.com/watch?v=ADn-5PKzdss; https://www.youtube.com/watch?v=h9nMKiNk4-Q; https://www.youtube.com/watch?v=QrqJropn0v8; zdjęcia – PrntScr – https://www.youtube.com/watch?v=ADn-5PKzdss

 

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.